Symptomy myśli samobójczych u osób z ChAD

Największy współczynnik podejmowanych prób samobójczych jest wśród osób w fazie mieszanej zaburzeń afektywnych, tzn. szybkich zmian faz depresji i manii. (ang. mixed depression). Naukowcy z Uniwersytetu w Barcelonie próbowali określić czynniki ryzyka podjęcia prób samobójczych przez pacjentów w fazie mieszanej i symptomy, które mogłyby pomóc lekarzom i rodzinie przeciwdziałać zagrożeniu.

Stan mieszany dramatycznie zwiększa ryzyko podjęcia próby samobójczej i śmierci chorego.

Badanie BRIDGE-II-MIX sponsorowane przez sanofi-aventis wykazało, że w stanach mieszanych nie sprawdzają się standardowe wytyczne przeciwdziałaniu samobójstwom (DSM-VI). Według obowiązujących kryteriów stan mieszany wskazywany był tylko u 12% pacjentów. Według kryteriów przyjętych przez badaczy – u 40%. Co oznacza dużo większą grupę osób bardzo silnie zagrożonych ryzykiem podjęcia próby samobójczej.

Wśród 2811 osób mających w wywiadzie epizod depresji ciężkiej 22% podejmowało próbę samobójczą. Wśród czynników, które w szczególności predysponowały do podjęcia takiej próby badacze wymienili zmianę lub wyłączenie terapii preparatami antydepresyjnymi z powodu epizodu manii lub hipomanii w krótkim czasie,  osoby oporne na leczenie antydepresantami, osoby chwiejne emocjonalnie i drażliwe.

W szczególności uczeni wymieniają trzy typy zachowań, które mogą wskazywać na skłonności samobójcze i ryzyko podjęcia próby samobójczej u osób cierpiących na chorobę dwubiegunową:

  • zachowania ryzykowne – dwukrotnie zwiększa ryzyko (OR=2,11)
  • pobudzenie psychomotoryczne – o prawie 50% (OR=1,42)
  • zachowanie impulsywne – o 26% (OR=1,26)

Kolejnymi czynnikami wymienianymi przez uczonych są zaburzenia osobowości typu borderline i uzależnienia.

Żródła: medscape.com, wikipedia

 

Przemoc, samookaleczenie

Samookaleczanie – chwilowa ulga. Trudny nałóg

Przemoc, samookaleczenieSamookaleczanie daje cierpiącej osobie poczucie kontroli i przynosi chwilową ulgę w napięciu wewnętrznym, ale z czasem może stać się przymusowym sposobem odreagowywania.

W artykule tym nie poruszamy kwestii związanych z samookaleczaniem u osób z zaburzeniami odczuwania bólu ani samookaleczaniem w pewnych subkulturach.

Samookaleczanie jest zachowaniem występującym zazwyczaj wśród osób młodych, najczęściej nastoletnich dziewcząt, jako reakcja na stan przedłużającego się napięcia emocjonalnego, zaburzone relacje międzyludzkie, akty przemocy ze strony innych, niskie poczucie własnej wartości. Zjawisko to najczęściej dotyczy osób, które przeżyły ciężki uraz w dzieciństwie, były poddawane przemocy fizycznej, seksualnej lub psychicznej we wczesnych latach życia. Samookaleczanie towarzyszy depresji, chorobie dwubiegunowej, schizofrenii, nerwicy natręctw i innym jednostkom chorobowym.

Samookaleczanie to nie tylko akty naruszania ciągłości tkanek (cięcie żyletką, przypalanie ciała papierosem, bicie głową o ścianę), ale także ukryte metody autoagresji, takie jak nałogi, zaniedbania, szkodliwe nawyki żywieniowe, wybieranie partnerów nieosiągalnych emocjonalnie.

Według tej definicji, jedna na dziesięć osób dokonuje w swoim życiu jakiegoś autodestrukcyjnego aktu.
Wobec poczucia bezradności i obojętności otoczenia, akt samookaleczania przynosi cierpiącej osobie szybką choć chwilową ulgę – złudne poczucie kontroli i poprawę samopoczucia. 30% osób, które dokonały aktu samoagresji, prawdopodobnie powtórzy go w ciągu roku. Niestety regularne samookaleczanie może przerodzić się w nałóg:

Zaczęłam się okaleczać mając 12 lat, teraz mam 19 i do tej pory zdarza mi się zrobić sobie krzywdę, ale są to raczej sporadyczne przypadki. (..) Próbuję zagłuszyć w sobie chęć okaleczania się, ale to jak z alkoholizmem – zostaje na całe życie, nawet po latach abstynencji. (z forum TacyJakJa.pl)

U osób stosujących samookaleczanie, ryzyko popełnienia samobójstwa jest 50-ciokrotnie wyższe niż w grupie nie wykazującej takich zachowań, co można rozumieć z jednej strony jako wyraz desperacji osób sięgających po takie środki, a z drugiej jako dowód pewnych predyspozycji do czynienia sobie krzywdy; samobójstwo jest przecież najbardziej samoniszczącym jednostkę aktem.

Dlatego osoby, które celowo zadają sobie ból powinny jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub psychoterapeutą, ponieważ znajdują się w grupie znacznie podwyższonego ryzyka przypadkowego czy zamierzonego odebrania sobie życia. Samookaleczanie jest jednym z najsilniejszych czynników przepowiadających skuteczną próbę samobójczą.

Zwykle potrzeba samouszkodzenia jest nagłym impulsem i jeśli uda się powstrzymać od zadania sobie bólu przez kilka godzin – to zazwyczaj poczucie przymusu uszkodzenia ciała mija.

Podczas psychoterapii polecane są różne techniki, pozwalające przetrwać ten krytyczny moment. Czasami wyjście na dwór, bieg, rozmowa z kimś, spontaniczne przelanie na papier swoich myśli i odczuć – pozwalają opanować nagłą potrzebę zadania sobie bólu.
Proponowane są też inne sposoby na rozładowanie emocji poprzez zadawanie sobie nieszkodliwego bólu. Można np. zjeść ostre chilli, wziąć lodowaty prysznic, czy ściskać kostki z lodem w dłoniach.

Po udanym przezwyciężeniu chęci samookaleczenia sugerowane jest podarowanie sobie nagrody: czegoś smacznego, przyjemnego i lubianego, najlepiej o charakterze relaksującym ( bardzo polecany jest masaż, pływalnia, wizyta u kosmetyczki).

Zarówno dla osoby, która chce zerwać z aktami autoagresji, jak i dla osoby, która nie chce porzucić tego nałogu, ważne jest, aby zechciała ona z kimś na ten temat porozmawiać. Fakt samookaleczenia jest zwykle ukrywany jak hańbiąca tajemnica, choć podświadomie oczekuje się, że ktoś zauważy i zainteresuje się uszkodzeniami:

Na początku najczęściej cięłam się w szkolnej toalecie, w kabinie, za złe stopnie, za poniżanie przez rówieśników, ale i tak najważniejszym powodem samookaleczeń były zdarzenia z przeszłości. Czułam się lepiej. Robiłam to częściej. Głównie nocami. Znacznie głębiej, później starałam się jakoś owijać rany. Wtedy chciałam chyba, by ktoś dostrzegł, że coś jest nie tak i by pociągnął za język, bym mogła powiedzieć prawdę, niby ‚przymuszona’. Żeby ktoś zauważył i starał się pomóc (z forum TacyJakJa.pl)

Każda udana rozmowa na temat tego nałogu z kimś rozumiejącym osobę cierpiącą pozwala rozładować napięcie i stanowi krok na drodze wyzwolenia się z tego nałogu. Niestety częstą reakcją na informację o samookaleczaniu się bliskiej osoby jest złość, krytyka, oskarżanie i szantaż emocjonalny. Poniżej przedstawiamy za Royal College of Psychiatrists w Londynie, kilka rad jak zachować się w takiej sytuacji:

  • Nie popadaj w złość – to może tylko pogorszyć sytuację. Spokojnie opowiedz osobie, która się kaleczy, jak bardzo Ci na niej zależy i jaki wpływ mają na Ciebie jej działania
  • Nie staraj się być terapeutą – wystarczy, że będziesz dobrym przyjacielem.
  • Nie spodziewaj się, że zmiana nastąpi z dnia na dzień – problem jest trudny i wymaga czasu.
  • Nie próbuj siłą powstrzymać osobę, która właśnie ma zamiar się okaleczyć – lepiej zaproponować rozmowę i odejść.
  • Nie wymuszaj na niej obietnicy, że nigdy więcej tego nie zrobi. Nie obiecuj swojej pomocy tylko pod warunkiem, że przestanie się kaleczyć.

Najbardziej pomocne w rozwiązaniu problemów leżących u podstaw samookaleczenia są psychoterapia poznawczo-behawioralna, dynamiczna lub terapie grupowe. Niezmiernie ważna jest tutaj współpraca między lekarzem psychiatrą (kierującym ewentualnym leczeniem farmakologicznym) a psychoterapeutą.

Wyniki australijskiego badania opublikowanego w listopadzie 2011 w prestiżowym piśmie medycznym Lancet, sugerują, że skłonność do samookaleczenia mija w wieku wczesnej dorosłości ( do 29 roku życia). Być może jest to związane z dojrzewaniem w tym okresie kory przedczołowej, odpowiedzialnej za radzenie sobie z emocjami i rozwiązywanie problemów. Niestety Ci, którzy z tego nie wyrastają, bez efektywnego leczenia i pomocy zwykle popadają w głębsze problemy psychiczne i zaburzenia emocjonalne.

Na podst.
The natural history of self-harm from adolescence to young adulthood: a population-based cohort study P.Morgan, C.Coffey, H. Romaniuk et al. Lancet. Published online Nov 17, 2011 Selfharm- Royal College of Psychiatrists, London

Groźny tydzień bez słońca

 jesienRzucenie się pod pociąg czy skok z wysokości pod wpływem tzw. „chwilowego zaburzenia afektu” są nazywane gwałtownym samobójstwem w przeciwieństwie do samobójstw popełnianych innymi metodami. Japońscy badacze zaniepokojeni wysoką liczbą takich samobójstw w rejonie Tokio, zbadali związek między ich częstością a stopniem nasłonecznienia.

Okazuje się, że ryzyko gwałtownego samobójstwa istotnie wzrasta przy siedmiu kolejnych dniach niepogody, bez wystarczającego nasłonecznienia. Nie ma takiej korelacji ani między nasłonecznieniem w dniu samobójstwa, ani między intensywnością światła w ciągu trzech dni – potrzeba co najmniej tygodnia bez słońca, aby uwidocznił się wpływ na ryzyko samobójstwa. Ponieważ mieszkaniec okolic Tokio spędza w podróży środkami transportu przynajmniej 30 minut dziennie, zaproponowano zamontowanie w wagonach metra i pociągów specjalnego oświetlenia, tak, aby w czasie podróży pasażerowie poddawani byli fototerapii.

Na podst.
Kadotani H et al.J Affect Disord 2014;152-154:162-168

Norweski Plan Zapobiegania Samobójstwom

fjordW dniach 21-22 lutego odbyła się w Zakopanem XIX konferencja szkoleniowo- naukowa z cyklu „Farmakoterapia, psychoterapia i rehabilitacja zaburzeń afektywnych” organizowana przez krakowską Klinikę Psychiatryczną w osobie Prof. Dominiki Dudek z Zespołem. Jednym z zaproszonych wykładowców była dr n. med. Anita Młodożeniec, psychiatra – suicydolog, wieloletni pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, od kilku lat pracująca w Norwegii, autorka wydanego niedawno przez TacyJakJa.pl poradnika „Listy o myślach samobójczych”. Dr Młodożeniec zaproszona została przez organizatorów konferencji do wygłoszenia wykładu na temat systemu prewencji samobójstw, jaki działa w Norwegii.TacyJakJa.pl (TJJ): Na czym polega ten program i kogo dotyczy?

Dr Anita Młodożeniec (AM): Narodowy Program Zapobiegania Samobójstwom w Norwegii skierowany jest do pracowników służby zdrowia i opieki społecznej; ma na celu organizację i doskonalenie współpracy przy opiece nad osobami z grupy ryzyka. (np. takimi, które już podejmowały próbę samobójczą, deklarują myśli samobójcze, samookaleczają się lub które mają zaburzenia psychiczne –przyp.red.) Plan opiera się na założeniu, że „każde samobójstwo musi być potraktowanie poważnie, ponieważ samobójstwo wywiera wpływ na wielu ludzi i powoduje cierpienie u wielu. Konsekwencje są więc znaczne.” ( Yngve Hammerlin/Georg Schjelderup: When Life becomes a Burden.) Głównym elementem programu jest system szkoleń dla pracowników ochrony zdrowia (i jego ciągła ocena oraz poprawa), a także upowszechnianie wiedzy na temat kryzysu samobójczego i możliwości pomocy. Dużą wagę przywiązuje się do współpracy między jednostkami medycznymi a opieką socjalną, czyli ciągłości opieki.

TJJ: Jak długo działa ten system w Norwegii? Czy można już ocenić jego skuteczność?

AM: Program działa nieprzerwanie od 1994 roku. W poprzedzającym dwudziestoleciu liczba samobójstw w Norwegii uległa podwojeniu (co stawiało Norwegię obok Irlandii na pierwszym miejscu w Europie –przyp.red.) To właśnie skłoniło władze do opracowania i wdrożenia Narodowego Programu Zapobiegania Samobójstwom. Obecnie Norwegia jest krajem o niskim wskaźniku samobójstw w porównaniu do innych krajów nadbałtyckich. Program przynosi więc wymierne rezultaty i jest już mocno zakorzeniony w kulturze tego społeczeństwa…

TJJ: Na stronie Programu można przeczytać, że wykonano także ogromną pracę badawczą nad zjawiskiem samobójstw. Wiedza ta była następnie w sposób niezwykle zorganizowany komunikowana społeczeństwu – zaangażowano zarówno ministerstwo pracy jak i szkolnictwa, opracowano odpowiednie strony i programy internetowe, trzy razy do roku pojawia się specjalna broszura dotycząca suicydologii. Tak zorganizowanej opieki w Polsce nie ma. Jakie były opinie Pani Koleżanek i Kolegów na temat takiego projektu ?

AM: Na konferencji spotkałam się z dużym zainteresowaniem. Wielu rzeczy można się nauczyć od Norwegów. Dobre efekty budzą optymizm, a tego najwięcej nam potrzeba.

TJJ: Podobno mecenasem Pani wykładu było polskie Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji…

AM: To bardzo dobrze, że przedstawiciele Ministerstwa są zainteresowani tym tematem. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak internet i nowe media zmieniają naszą rzeczywistość. To niezwykle ważne źródło komunikacji i zdobywania wiedzy, a może być też ważnym elementem pomocy osobom w kryzysie samobójczym. Na świecie tworzone są stale nowe strony, aplikacje monitorujące prze bieg leczenia i zdrowienia, a nawet specjalne gry komputerowe redukujące napięcie i imperatyw samobójczy. Osobie w kryzysie często łatwiej wysłać sms czy napisać mail, niż porozmawiać twarzą w twarz z żywym człowiekiem. Cieszymy się ze Ministerstwo ma tak zaangażowanych i świadomych wagi problemu pracowników. Według wzoru norweskiego profesora medycyny społecznej Per Fugelli:

Dobre Zdrowie = biologia * kultura życia * polityka zdrowotna do potęgi drugiej.

Dlatego współpraca przy opiece nad osobą zagrożoną i jej rodziną jest tak ważna.

TJJ: Dziękujemy za rozmowę

Zdjęcie: Wikipedia Sognefjord, Norway

depresja

Czy samobójstwem można się zarazić?

depresja List od Prof. Łukasza Święcickiego do forumowiczów TacyJakJa.pl z działu Depresja/ChAD:

Decyzja o odebraniu sobie życia, czy też samo zastanawianie się nad takim działaniem, może się wydawać sprawą bardzo indywidualną. Coś pomiędzy mną a Losem (lub Bogiem) i „nic nikomu do tego”. W rzeczywistości oczywiście tak nie jest. To znaczy, że decyzja taka ani nie jest samodzielna (czyli nie powstaje bez wpływów zewnętrznych), ani nie jest zawieszona w próżni (to znaczy sam fakt zastanawiania się nad możliwością odebrania sobie życia bardzo wyraźnie wpływa na osoby z otoczenia). Samo zastanawianie się nad możliwością odebrania sobie życia czy też okaleczenia się (nie mówiąc już o realizacji)

działa podobnie jak kamień rzucony do stawu – pozostawia mnóstwo kręgów i to kręgów zaskakująco szerokich.

Jest bardzo wiele dowodów, które mogą potwierdzić taką tezę. Badania dotyczące czynników ryzyka samobójstwa niezmiennie wskazują, że taki czynnik jak fakt popełnienia samobójstwa przez kogoś z otoczenia badanej osoby, nawet jeśli miało ono miejsce wiele, wiele lat temu, bardzo wyraźnie zwiększa ryzyko kolejnego zamachu samobójczego. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy osoba badana nie znała samobójcy, a jedynie o nim słyszała. Dodatkowo czynnik ten ma tendencję do kumulacji – jeśli przypadków samobójstw było w rodzinie więcej, to ryzyko wystąpienia kolejnych dodatkowo rośnie. Jak widać porównanie do kamienia rzuconego w wodę nie jest przesadzone. Także samobójstwa popełnione przez osoby znane, popularne, opisywane czy przedstawiane w mediach mogą powodować zwiększenie odsetka samobójstw w całej populacji danego kraju, czy też w całym kręgu kulturowym. Po raz pierwszy w dużej skali odnotowano ten fakt po opublikowaniu powieści Goethego „Cierpienia młodego Wertera”. Wiadomo, że samobójstwo popełnione przez fikcyjnego bohatera tej książki pociągnęło za sobą falę samobójstw w całej Europie. Możemy więc mieć do czynienia z sytuacja samospełniającej się przepowiedni – im więcej samobójstw w rodzinie, tym większe ryzyko, że będzie ich jeszcze więcej.

Jak wynika z przedstawionych rozważań wszelkie formy publicznych rozważań na temat możliwości czy celowości odebrania sobie życia lub okaleczenia się są niezwykle niebezpieczne i niewłaściwe. Nie jest tak, że to co mówimy o sobie pozostaje z nami.

Wręcz przeciwnie, musimy bezwzględnie zdawać sobie sprawę z tego, że to co mówimy czy piszemy może mieć tragiczny wpływ na los innych ludzi.

Od takiego poczucia odpowiedzialności w żadnym wypadku nie zwalnia choroba. Jeśli ktoś jest chory, to ma prawo, a być może nawet obowiązek, podjęcia leczenia, natomiast

w żadnym wypadku nie ma prawa zarażać innych swoją chorobą.
Myśli i rozważania dotyczące samobójstw i samookaleczeń są z gruntu chore i w żadnym wypadku nie powinny być rozpowszechniane, ponieważ są potencjalnie bardzo niebezpieczne dla innych. Moim zdaniem wątek dotyczący samookaleczeń, istniejący od dłuższego czasu na forum, powinien zostać skasowany, a kolejne wpisy na ten temat powinny być blokowane. Bardzo proszę, aby wszyscy użytkownicy głęboko się nad tym zastanowili.

Łukasz Święcicki

Choroba afektywna dwubiegunowa a ryzyko samobójstwa

52_bWśród psychiatrów od dawna panuje ugruntowane przekonanie o zwiększonym ryzyku samobójstwa wśród osób z chorobą afektywną dwubiegunową (ChAD). Tymczasem ostatnie publikacje psychiatrów amerykańskich zdają się podważać tę tezę.
Przede wszystkim zarzuca się dotychczasowym opracowaniom, że są to w większości badania retrospektywne (czyli analizujące grupy chorych na podstawie dokumentacji z przeszłości), w których nie jest analizowanych wiele znanych czynników mających wpływ na próby samobójcze.

Autorzy przeprowadzili badanie prospektywne (czyli zaplanowaną obserwację, prowadzoną w określonym czasie ) z udziałem 909 chorych z rozpoznaną chorobą afektywną dwubiegunową i jednobiegunową. Wszyscy chorzy obserwowani byli przez okres minimum 10 lat, a niektórzy nawet 25 lat. Autorzy zwracali szczególną uwagę na zmianę definicji rozpoznania w czasie obserwacji – wiadomo bowiem, że wiele przypadków depresji (choroba jednobiegunowa) w okresie późniejszym okazuje się być chorobą dwubiegunową (ChAD).
Po uwzględnieniu czynnika stabilności rozpoznania, stwierdzono, że co prawda częstość prób samobójczych była większa w grupie osób z ChAD, to jednak „skuteczność” czyli częstość samobójstw dokonanych była w obu grupach podobna.
Czynnikami mającymi wpływ na częstość samobójstw dokonanych były:

  • Wiek
  • Poczucie beznadziejności
  • Aktywne nadużywanie różnych substancji

Nie stwierdzono natomiast związku z biegunowością zaburzeń nastroju.

Na podst. Medical Tribune Nr.18/2008 “Mity a fakty” Doc. Łukasz Święcicki